Kiedy producent leków życzy swoim klientom zdrowia, można zastanawiać się, czy na pewno jest zupełnie szczery. W końcu to tak, jakby mechanik z głębi serca życzył komuś, żeby nigdy nie musiał do niego przyjeżdżać. Albo - to nawet bardziej adekwatny przykład w przypadku leków, o których jest dzisiejszy wpis - hydraulik życzył komuś, aby mu z rury nigdy nie ciekło.
Taaa, zapewne już się domyślacie. Dzisiaj zajrzymy na złowieszcze terytoria Ad rectum.
Czytaj dalej »
Przyznaję - to wszystko jest do pewnego stopnia to jest zrozumiałe.
Ale od początku. Jeśli jest się 14-letnią dziewczyną, można marzyć o debiucie kinowym u boku Matta Damona.
(Wspominam akurat o grającym raczej drugoplanową rolę Damonie, bo będąc 14-letnią dziewczyną raczej nie marzy się o debiucie u boku Jeffa Bridgesa w filmie braci Coen; ale akurat w tym przypadku Damon, Bridges i Coenowie są w jednym pakiecie).
Można nie podejrzewać nic złego, jeśli agent namówi cię do wzięcia udziału w castingu do roli 14-letniej dziewczyny, która szuka zemsty za zabójstwo ojca.
Czytaj dalej »
Prawie wszystko, co trzeba, jest na obrazku. Telefon w dłoń! Najpierw - własny telefon, a potem… a na potem przygotowałem specjalną, dwuczęściową instrukcję:

W poprzednim tekście o zabieraniu babci komórki odgrażałem się, że na okoliczność startu w konkursie Blog Roku 2011 przygotowałem strategię godną Napoleona.
Trochę nakłamałem. Moja strategia mija się z Napoleonem o jakieś 100 lat, a do tego jest prosta jak konstrukcja cepa. Ale w swej prostocie jest genialna.
Słowo-klucz brzmi: Blitzkrieg!
[ Mały wtręt: już można głosować! ]
Czytaj dalej »
Powiedzieli na maltretingu