• ( n i e ) n a c h a l n a   a u t o p r o m o c ja

Minęła 19:30, zapraszamy na Wiadomości TVP

Wiadomości TVP już raz na Maltretingu gościły – jakiś rok temu. Wtedy potraktowałem je z perspektywy naukowej: zebrałem materiał badawczy, posegregowałem go, przeanalizo… Może nie przesadzajmy, właściwie analiza i wyciąganie wniosków okazały się zupełnie zbędne, materiał mówił sam za siebie. Niemniej jednak próba była zdecydowanie naukowa. Dzisiaj z kolei…

Cóż, ujmę to tak: myślę, że Jacek Kurski, jako zagorzały miłośnik twórczości Jacka Kaczmarskiego i Zenka Martyniuka, powinien mój tegoroczny zryw docenić. Nie, żeby od razu polubić – ale docenić. Jako kolega po fachu. Czy też właściwie jako kolega po amatorze.

Czytaj dalej

Załóżmy nawet, że mamy do czynienia z propagandą

Sformułowanie „załóżmy nawet, że mamy do czynienia z propagandą” to co prawda konstrukcja określana w gramatyce jako tryb przypuszczający pobłażliwy, ale i tak należy docenić jego śmiałość, biorąc pod uwagę, że padło – w odniesieniu do rządowych mediów – z ust niejakiego Pawła Lisickiego, czyli częstego tych mediów gościa oraz równie częstego w nich gospodarza.

Czytaj dalej

Kamizelka z napisem „Press”

Kamizelka z napisem Press

W czasach, gdy były rzecznik partii rządzącej prowadzi w kanale informacyjnym telewizji publicznej główne pasmo publicystyczne, a tzw. paski (tamże) redaguje zapewne sam prezes tej partii, społeczeństwo jak nigdy potrzebuje – nawet, jeśli o tym nie wie – wiarygodnych mediów prywatnych.

Mediów, którym ufałoby chociażby na tyle, by nie kwestionować prawdziwości i rzetelności podawanych przez nie informacji wyłącznie na podstawie nazwy redakcji.

Nawet, jeśli nie zgadza się z prezentowanymi przez te redakcje opiniami.

Mediów, których nie uważałoby za zaciężne hufce w bitwach toczonych przez polityków.

Czytaj dalej

Podróż sentymentalna

podroz_tn

Okoliczności zmusiły mnie dzisiaj do przetrząsania archiwaliów z ostatnich mniej-więcej 10 lat. Znalazłem w nich zadziwiającą publikację, o której istnieniu wcześniej albo nie wiedziałem, albo – co chyba mniej prawdopodobne, zważywszy na jej rewolucyjny charakter – zupełnie zapomniałem.

Ta publikacja to wybór artykułów z jednego z bardziej poczytnych tytułów prasowych w Polsce. Z jakiego – tego jeszcze nie zdradzę. Zamiast tego, będę stopniowo odsłaniać kolejne szczegóły. Założę się, że tytułu nie odgadniecie. A nawet jeśli odgadniecie, to nie uwierzycie.

Czytaj dalej