Pod facebookową zajawką ostatniego tekstu, poświęconego Świętom ze Stoperanem, pojawił się komentarz, dzięki któremu dowiedziałem się o nowym leku:
Nifuroksazyd. Przepisanie jego nazwy zajęło mi pół godziny. Przeczytać jej do teraz nie potrafię. Jak się dowiedziałem, jest to preparat na biegunkę.
Szczerze mówiąc, jakoś nie wyobrażam sobie, żeby klient apteki, będąc w stanie hmmm… wyższej konieczności, był w stanie tę nazwę wymówić…
- Poproszę Nifuksryaz… Niksyfu…
- Tak?
- Niksyfur… Nifokaryz… o rany, już nie mogę…
- Proszę mówić wyraźniej, o jaki lek Panu chodzi…
- Poproszę Nifiraks… o rany, nie…
- No niech Pan wreszcie wygęga!
- Nie, już nic. Tylko jakąś szmatę do wytarcia podłogi poproszę…









Żałosny, płytki i słaby ten Twój dowcip, autorze.
I o to chodzi
A ja uważam, że właśnie bardzo dobry dowcip
i uwaga słuszna (odnośnie nazwy)
Zdania są jak widać podzielone. I dobrze, bez kontrowersji byłoby nudno. Przy okazji, właśnie doszukałem się pewnej słabości tego tekstu. Ciekawe, kiedy ktoś jeszcze na nią wpadnie.