17.09.2010 20:12 | Spłodził: Petrol | Szuflada: Maltreting (zobacz, co to znaczy)

Takie rzeczy tylko w Erze

era_logoJak się jest starym (jedna moja kumpela, co ma płoblemy z litełką „ł”, powiedziałaby „stałym” i akułat miałaby łację) klientem sieci Era GSM, to można się cieszyć pewnymi przywilejami. Na przykład automatyczną, darmową i dokonaną zupełnie znienacka aktywacją usług, które dla nowych klientów są płatne, a dla starych klientów dla odmiany też są płatne.

Poniżej znajdziecie wierne zapisy trzech różnych rozmów. Istnienie 2/3 wymienionych w nich usług jest udokumentowane regulaminami i cennikami Ery, nazwa i istnienie pozostałej 1/3 jest przedmiotem domysłów kumpla.

A zaczęło się tak:

- Czemu wybrałeś sobie takie durne umcy-umcy w telefonie?

- Jakie umcy-umcy?

- No, to co słyszę kiedy do ciebie dzwonię, zanim odbierzesz.

- Jestem wielkim fanem umcy-umcy, ale nic nie wybierałem. Chyba muszę pogadać z Erą. No to pa, dzwonię na ich infolinię.

 *****

- Podobno włączyliście mi jakieś umcy-umcy w telefonie?

- Jakie umcy-umcy?

- No takie umcy-umcy, które słyszą osoby dzwoniące do mnie, zanim odbiorę telefon.

- To nie umcy-umcy, nieuku, tylko nasza boska usługa „Granie na czekanie”.

- A za to się płaci?

- Pewnie, że się płaci. 2 złocisze miesięcznie. Nic za darmo, złociutki.

- Ale ja nic takiego nie zamawiałem…

- Zamawiałeś, złociutki. Tylko nasi spece od marketingu zadbali o to, żebyś nic o tym nie wiedział.

- A niby kiedy zamawiałem?

- Jak to kiedy? Jak sobie umowę przedłużyłeś i telefon za złotówkę kupiłeś.

- Ale jak sobie przedłużałem umowę i telefon za złotówkę kupowałem, to robiłem to przez Internet, i na tym Internecie dostałem takie fajne zestawienie wszystkich rzeczy, za które będę płacić, i był tam tylko telefon i abonament.

- No przecież mówiłam, że nasi spece od marketingu zadbali o to, żebyś nic nie wiedział, naiwniaku.

- No to ja chyba złożę reklamację.

- A se składaj. Tylko telefonicznie nie można. Pisemnie albo wcale, ha ha! Zobaczymy, czy ci się będzie chciało.

- Będzie, będzie!

- Taa - każdy tak gada. Pa!

 *****

- Halo? Ja przed chwilą z taką panią rozmawiałem…

- Z taką panią? No to bez problemu pana z powrotem do niej połączę. Pracuje u nas tylko 287 pań, z pewnością szybko znajdzie się ta właściwa!

- No to ja już może z Panem pogadam…

- No skoro Pan musi…

- Ja się dowiedziałem, że mi włączyliście taką usługę, której sobie nie życzyłem: „Granie na czekanie”. I że już naliczyliście mi za to 2 złote.

- Włączyliśmy, ale nie naliczyliśmy. Naliczymy za miesiąc.

- Ale Pana koleżanka mówiła, że naliczyliście? Nie to, żebym się martwił…

- Ta, one rzadko kiedy mówią do rzeczy. Pan rozumi - one, czyli kobiety. Gorsze są po prostu, najprostszych rzeczy nie pojmują.

- Czyli nie naliczyliście?

- No nie.

- I można to wyłączyć?

- Można.

- To ja poproszę.

- „Poproszę” nie wystarczy. Musi Pan bardzo poprosić. Tak wręcz służalczo, bo Pan rozumi: spełnienie Pana prośby oznacza zmniejszenie przychodów mojego pracodawcy. A ja mam w umowie o pracę napisane, że mam mu reprezentować interes.

- Bardzo, bardzo proszę. Wyłączcie mi to ścierwo, zanim koledzy się zaczną ze mnie śmiać, że słucham jakiegoś umcy-umcy.

- Dobra, nie płaszcz się Pan. Już wyłączone. Sknera!

- A nie włączyliście mi może jeszcze jakichś usług, których nie zamawiałem, a za które będę musiał płacić?

- Pewnie że włączyliśmy! Dywersyfikacja źródeł przychodu, co nie?

- To co mi włączyliście?

- A na przykład będziemy Panu codziennie wysyłać taki żarcik sms-em. To się nazywa „Dowcip dnia”.

- Bardzo adekwatnie, nie ma co. I ile mnie to ma kosztować?

- 12 groszy.

- …chyba w zębach tu przynoszę? Miesięcznie?

- No co Pan, zdurniał? Od sztuki! 12 groszy za każdego sms-a!

- Czyli jakieś 3,60 zł miesięcznie? Wyłącz mi to Pan!

- Ale proszę poczekać, może Pan zmieni zdanie! Może być zabawnie!

- Już jest zabawnie, wyłącz mi to Pan!

- Ale proszę poczekać, w lutym mamy promocję!

- Że niby co - po 11 groszy te dowcipy wysyłacie?

- Nie, wciąż po 12, ale miesiąc jest krótszy, w sumie taniej wychodzi.

- Nie będę czekał do lutego, wyłącz mi to Pan!

- Ale na pewno?

- Na pewno.

- No dobra, wyłączyłem.

- Jeszcze jakieś usługi, o których powinienem wiedzieć?

- No tak, jest taka jedna malutka…

- Jaka?

- „Dymanie na zawołanie”.

- Nawet nie chcę wiedzieć, co to takiego. Żonaty jestem. Wyłącz mi to Pan.

- A tego akurat się nie da wyłączyć.

- A to czemu?

- Bo to usługa dla nas - jak nam się zachce, to my dymamy klientów.

2 comments to Takie rzeczy tylko w Erze

Dodaj komentarz

 

 

 

You can use these HTML tags

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>