Jak czytać reklamy #2: serek Hochland

Aby nie szargać swojej profesjonalnej renomy, powinienem właściwie zatytułować dzisiejszy tekst „jak czytać język marketingu”, a nie „reklamy”, bo przyglądać się będziemy opakowaniu, a nie reklamie, ale nie bądźmy małostkowi. Nie chciałbym, żeby akademickie sztywniactwo uniemożliwiło mi wstawienie numeru 2 w czymś, co być może stanie się pięknym cyklem.

A więc drodzy Państwo, przedstawiam Wam serek topiony Hochland. Z naturalnych składników.

Czytaj dalej

Wartość dodana

Somat Wartość Dodana

Bohaterem dzisiejszego tekstu jest karton wypełniony…

Wróć, jeszcze raz. Słowo „wypełniony” byłoby chyba pewnym nadużyciem, ujmijmy więc to tak: bohaterem dzisiejszego wpisu jest karton z 52 tabletkami do zmywarki.

Nadużyciem być może jest także słowo „tekst” – dzisiaj będzie dużo obrazków.

Czytaj dalej

Jak czytać reklamy: Ryneczek Lidla

Jak czytać reklamy: Ryneczek Lidla

Kiedy pierwszy raz zobaczyłem billboardy Ryneczku Lidla z uśmiechniętym, zgodnym z naturą, ekologicznym polskim bio-rolnikiem, który równie dobrze, co rolnikiem, mógłby być zgodnym z naturą, ekologicznym bio-menedżerem średniego szczebla w międzynarodowej korporacji, byłem pewny, że Lidl chce, żebym z jego reklamy wyczytał więcej, niż Lidl w niej napisał.

I rzeczywiście, dokładnie tak jest.

Czytaj dalej

Jądro ciemności

Jądro ciemności. Kosmetki

Przenikliwy ziąb wnikał pod kurtkę wraz z zabłąkanymi kropelkami deszczu, gdy wysłany na straceńczą misję przez kobietę mego życia, przedzierałem się przez ponury, styczniowy wieczór, by postawić stopę w miejscu, w którym nie postawił jej żaden mężczyzna.

Przed regałem z kremami do twarzy w lokalnym hipermarkecie.

Czytaj dalej