16.01.2012 | Szuflada: Maltreting (zobacz, co to znaczy)

Prawdziwa odwaga cywilna

prawdziwe_mestwo_tnPrzyznaję - to wszystko jest do pewnego stopnia to jest zrozumiałe.

Ale od początku. Jeśli jest się 14-letnią dziewczyną, można marzyć o debiucie kinowym u boku Matta Damona.

(Wspominam akurat o grającym raczej drugoplanową rolę Damonie, bo będąc 14-letnią dziewczyną raczej nie marzy się o debiucie u boku Jeffa Bridgesa w filmie braci Coen; ale akurat w tym przypadku Damon, Bridges i Coenowie są w jednym pakiecie).

Można nie podejrzewać nic złego, jeśli agent namówi cię do wzięcia udziału w castingu do roli 14-letniej dziewczyny, która szuka zemsty za zabójstwo ojca.

Czytaj dalej »

03.01.2012 | Szuflada: Maltreting (zobacz, co to znaczy)

Fortuna Imperatrix Mundi

fortuna_imperatrix_tnKurwa, jak ja nie cierpię czarnych porzeczek. Do szewskiej pasji doprowadza mnie ta ich wyzuta z wszelkiej egzotyki polskość. Ten ich cholerny smak - taki kurwa porzeczkowy.

Jeśli jest coś, czego nie cierpię bardziej niż czarnych porzeczek, to tylko soku z czarnych porzeczek. I właściwie nie wiem, w jakim masochistycznym widzie postanowiłem sobie ten cholerny sok z czarnych porzeczek kupić. Z Fortuny. Bez cukru.

Czytaj dalej »

04.11.2011 | Szuflada: Maltreting (zobacz, co to znaczy)

Freestyle Pierwszej Damy

aflofarm_logo_tnZanim zaczniemy: jeśli komuś wydaje się, że to jest wpis o Rutinacei albo o Jolancie Kwaśniewskiej, to mu się źle wydaje. Spocznij.

Pamiętacie Aflofarm? Alfofarm to firma, która z prawdziwie wirtuozerską swadą rozgrywa synergię pomiędzy tradycyjnymi i nowymi mediami. Zabierając się do kampanii promocyjnej, Aflofarm najpierw emituje w telewizji reklamę, w której jest wszystko, co powinno znaleźć się w porządnej reklamie telewizyjnej: sztampa, nuda i pozbawione choćby krzty autentyczności kwestie aktorów. Dzieło tak drewniane, że można by nim palić w kominku przez całą zimę.

Czytaj dalej »

13.09.2011 | Szuflada: Maltreting (zobacz, co to znaczy)

Sraka praptaka? A to Polska właśnie.

Dzisiejszy odcinek będzie dość odległy od marketingu. Będzie też nieco obrazoburczy. A ściślej krajobrazoburczy.

Nie będzie za to specjalnie aktualny, ale ze mną już taki kłopot, że gazet nie czytam, telewizji nie oglądam, a do tego zupełnie nieświatowy jestem i rzadko gdziekolwiek wyjeżdżam. No, ale niedawno wreszcie wyjechałem, zobaczyłem i… powiem tak: kiedyś na ścianie w stołówce studenckiej ktoś wysmarował napis: veni, vidi, vomiti. Dzisiaj byłby to napis bardzo na miejscu.

Czytaj dalej »