Lans bez trzymanki

Szufladkę z marketingowym folklorem obiecywałem sobie zamknąć. Czasem jednak pokusie trudno się oprzeć.

Jakiś czas temu obiecałem sobie, że szufladkę „folklor”, przeznaczoną do katalogowania twórczości graczy raczej pomniejszych, definitywnie zatrzasnę. Zdecydowanie więcej satysfakcji przynosi mi czepianie się efektów pracy wytrawnych profesjonalistów pracujących dla znanych marek, niż z nabijanie się z marketingowych wysiłków pana Zdzisia, drobnego przedsiębiorcy z Podkarpacia, który – wierząc w prawdziwość powiedzenia „reklama dźwignią handlu” – zaczyna eksperymentować z coraz łatwiej dostępnymi narzędziami współczesnego marketingu. Poza tym to mocno kłóci się z moim wewnętrznym poczuciem przyzwoitości – mając za sobą marketingową edukację i doświadczenie, miałbym pastwić się nad dokonaniami ludzi, którzy jedyną edukację marketingową odbierali oglądając bloki reklamowe w Polsacie? (Chociaż trzeba przyznać, że jest to edukacja na swój sposób niezwykle intensywna.)

Człowiek jest jednak istotą ułomną i czasami, mimo najszczerszych chęci, ulegnie pokusie.

Czytaj dalej

Łebskie chłopaki

lebskie_tnPełny, bogaty smak z wyraźnie wyczuwalną goryczką. Złota barwa przywodząca na myśl bursztyn wyławiany spośród morskich fal. I wreszcie – by przypieczętować wrażenie obcowania z piwem najprzedniejszej  jakości – utrzymująca się długo gęsta pianka. W ten właśnie sposób mógłbym opisać wrażenia z konsumpcji Łebskiego Piwa.

Czytaj dalej

Sześć stóp pod ziemią

fh_dom_tnMówi się, że nie wszystkie firmy powinny mieć swój fan page na Facebooku. Mówi się, że social media nie są dla każdego, że nie do wszystkich branż pasują. Ale to brednie. Banialuki opowiadane przez ludzi małej wiary.

Słowo „wiara” jest tu zresztą bardzo na miejscu, bo za chwilę otrzemy się o kwestie ostateczne.

Czytaj dalej

Król żyje!

Stali czytelnicy maltretingu wiedzą, że Linea przyzwyczaiła nas do co najmniej nowatorskiego podejścia do reklamy, przynajmniej na skalę branży deweloperskiej. Niestety, przez ostatnie długie tygodnie trzymała nas na głodzie – reklamy Linei nie wyróżniały się z natłoku reklam przedstawiających photoshopowe dzieci na tle photoshopowych budynków.

Z przyjemnością jednak donoszę – król powrócił. I nie jest nagi. Król ma koszulkę na ramiączkach i krótkie galoty! I otacza się kobitkami!

Czytaj dalej