Kobietom być może ten spot się spodoba. Być może będą go oglądać nawet po kilka razy. Faceci - przynajmniej ci, którzy jeśli mają przez 30 sekund oglądać tyłek, to zdecydowanie wolą, żeby a) nie był to włochaty tyłek b) był to tyłek damski - mogą mieć poważny problem, żeby wytrzymać taką dawkę męskiego narcyzmu.
Obejrzeliście? Kobiety - już wystarczy? Faceci - daliście radę?
Bo słyszałem, że ta reklama była prawdziwym wyzwaniem dla speców od efektów specjalnych. Zwróćcie uwagę na mniej więcej dwudziestą drugą sekundę klipu. Podobno aż 2 tygodnie zajęło usunięcie w post-produkcji napisu “wtorek” spod etykietki “David Beckham Bodywear”.
Kurwa, jak ja nie cierpię czarnych porzeczek. Do szewskiej pasji doprowadza mnie ta ich wyzuta z wszelkiej egzotyki polskość. Ten ich cholerny smak - taki kurwa porzeczkowy.
Jeśli jest coś, czego nie cierpię bardziej niż czarnych porzeczek, to tylko soku z czarnych porzeczek. I właściwie nie wiem, w jakim masochistycznym widzie postanowiłem sobie ten cholerny sok z czarnych porzeczek kupić. Z Fortuny. Bez cukru.
Myślisz, że to wesoła facebookowa kompania pod wodzą Marka Zuckerberga była ostatnim gwoździem do trumny Twojej prywatności? Myślisz, że to Google śledzi w internecie każdy Twój krok, odzierając Cię z resztek anonimowości?
No to zastanówmy się… Czy Facebook wie, jak się nazywasz? Wie. A wie, jaki masz e-mail? Wie.
Ale czy wie, jaki masz telewizor? Jaki odtwarzacz? Nie wie.
A jest taki pilot do telewizora, który to wie. I jakie kino domowe masz też wie. I czy blu-ray’a masz też wie.
Wie, i do tego jest podłączony do Internetu. Być może po to, żeby mógł podzielić się swoją wiedzą z całym światem.
Zdradziłem, zdradziłem, zdradziłem! Ideały zdradziłem! Wyłamałem się z tradycji testowania win w zabójczych cenach. Tym razem bowiem zdecydowałem się na trunek zdecydowanie droższy niż za wino z Lidla, którego cenę udało się zapisać za pomocą trzech cyfr i przecinka. Przecinka postawionego oczywiście niezbyt symetrycznie - tak bardziej z lewej.
Powiedzieli na maltretingu